2017-01-30

Biała pavlova.

Pavlova, to beza, która jest chrupiąca z zewnątrz i piankowa lub gumowa w środku. Nikt się jej nie oprze, gwanantuję Ci to! Skoro pokochał ją mój narzeczony, który aż tak za ciastami nie przepada (więksość moich wypieków pochłaniam ja!), to musi być dobra.
To był mój czwarty raz z pavlovą, za pierwszym razem nie dopilnowałam temperatury i z piekarnika dochodził bardzo nieprzyjemny zapach spalenizny ;) Potem było już tylko lepiej. Jakiś czas temu podzieliłam się z Wami przepisem na torcik pavlova z truskawkami, a dziś mam dla Was ogromną bezę z różnymi owocami na wierzchu. Niebo w gębie!
Gotowi?



Skłądniki:

6 białek
300 g drobnego cukru do wypieków
1 łyżeczka skrobii kukurydzianej lub ziemniacznej
1 łyżeczka białego octu winnego lub soku z cytryny

Dodatkowo:

500 ml śmietany kremówki 30% lub 36 % (ja dałam double cream i było ok)
świeże owoce sezonowe

W misie miksera ubić białka ze szczyptą soli na sztywna pianę. Dodawac cukier, stopniowo, łyżka po łyżce, cały czas ubijając, do powstania sztywnej, błyszczącej piany. Dodać octu winego lub soku z cytryny i ubić, Dodac przesianą skrobię ziemniaczaną i delikatnie wymieszać szpatułką,

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia lub matą teflonowa. Na papierze narysować okrag, nieduży, 23 cm średnicy. Wyłożyć na niego masę bezową i uformować wyrównując boki bezy łyżkąlub szpatułką ku górze. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i po 5 minutach zmniejszyć temperaturę do 150 stopni. Piec 1,5 godziny.

Studzić w lekko uchylonym piekarniku.

Wystudzoną beze położyć na paterze. Wyłożyć na nią ubitą śmietanę kremówkę (bez cukru). Udekorować świeżymi owocami sezonowymi.

Przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki.







Dajcie znać w komentarzach, jak Wam się podoba i czy macie zamiar upiec pavlovą w najbliższym czasie :)
Czytaj dalej »

2016-10-11

Czy czujesz się dobrze ze sobą? Jeśli nie, koniecznie to zmień!

Bycie kobietą jest ciężkie. Nie wyjdziemy z domu bez makijażu, jak nasz facet, bo pomyślą, że jesteśmy chore, a jak same widzimy siebie codziennie w dresie, to też nie za dobrze się z tym czujemy. Czasem ciężko jest nam zaakceptować siebie, szczególnie, gdy jest się już mamą. Nasze ciało jest inne, musimy włożyć więcej pracy w pozbycie się zbędnych kilogramów. Ale czy to znaczy, że musimy cały czas źle o sobie myśleć i dołować się?

Muszę się Wam przyznać, jako mama rozbrykanego dulatka (w poprzednim wpisie mogliście przeczytać, czego życzę mojemu synkowi i zobaczyć jak wyglądało jego przyjęcie), że często mam takie dni, kiedy po prostu nie mam zamiaru wychodzić z domu, bo ciuchy jakoś dziwnie na mnie leżą, włosy źle się ułożyły, a rzęsy wcale nie są takie długie, jak bym chciała i czuję, że wyglądam jak dziecko. Niestety nie dałabym rady cały czas siedzieć w dresach, zamknięta w czterech ścianach, bo po prostu bym zwariowała. Czasami pozwalam sobie na pełen luz, kiedy nie martwię się tym, że mam tłuste włosy, zero makijażu i szerokie, dresowe spodnie. Czasem trzeba się wyluzować, ale szybko musimy wrócić do "rzeczywistości" i po prostu zadbać o siebie.

Wydaje mi się, że każda z nas ma czasem takie dni i oczywiście nie ma w tym nic złego, ale musimy pamiętać o tym, że my - kobiety jesteśmy dosyć specyficzne i potrzebujemy kopniaka w postaci nowego ciuszka, torebki, czy ładnego makijażu, żeby czuć się ze sobą dobrze. Wystający trochę brzuszek wkładamy w spodnie z wysokim stanem, na rzęsy nakładamy tusz, brwi lub usta trochę podkreślamy (co, kto lubi)  i nawet w zwykłej bluzce i trampkach możemy czuć się super. To są właśnie takie drobiazgi, które sprawiają, że od razu jesteśmy uśmiechnięte i powinnyśmy częściej to robić! Nawet sztuczny uśmiech sprawi, że troszkę "oszukamy" nasz mózg, który dostarczy dzięki temu endorfin do naszego organizmu i wtedy od razu poczujemy się szczęśliwe. Sprawdzone info! ;)



Nie patrz się na modelki w magazynach, czy perfekcyjne mamy w internecie, bo tylko zaniżysz swoją samoocenę. A chyba  nie o to chodzi, prawda? Popatrz na siebie w lustrze i pomyśl, co lubisz w sobie najbardziej i właśnie to staraj się podkreślić! Lubisz swoje oczy? Zrób sobie kreskę eyelinerem lub podkreśl jedynie rzęsy tuszem. A może lubisz swoje nogi? Noś częściej spódnice lub sukienki, nawet zimą, a co! Spójrz też na swoje mankamenty, bo musisz wiedzieć, co chcesz ukryć. Każda z nas ma kompleksy, ja też, tak samo te wszystkie piękne gwiazdy czy modelki. Zaakceptuj siebie taką, jaką jesteś, bo jesteś piękna. Każda z nas jest i nie daj sobie wmówić inaczej. Uśmiechaj się dużo, pierś do przodu, pupa wypięta, plecy proste i idź podbijać świat, czy to w zwykłych jeansach, czy w bardzo obcisłej sukience.




A Wy czujecie się dobrze ze sobą? Jakie są Wasze sposoby na poprawienie swojej samooceny? Dajcie znać w komentarzach poniżej, chętnie poznam Wasze opinie na ten temat. :)

Czytaj dalej »

2016-07-18

A gdyby tak odciąć się choć na jeden dzień od całej tej technologii?



Technologia idzie do przodu coraz to szybciej. Nasze dzieci - czy tego chcemy, czy nie - oglądają bajki w telefonach, my całymi dniami przesiadujemy z nosem w komputerze, czytając blogi i fora zamiast książek (tych papierowych). Technologia nie odstępuje nas na krok, wifi w telefonie musi być zawsze, bo trzeba uwiecznić to spotkanie przy kawce w Starbucksie, czy zrobić zwykłe selfie, bo akurat jesteśmy w przepięknym i malowniczym miejscu. 



Znasz to? Ja znam za dobrze. Nie potrafię już oglądać telewizji bez telefonu obok... Czy to nie jest przerażające? Dla mnie nawet bardzo.
Pamiętam, jak kiedyś siedziałam do nocy, czytając książkę pod kołdrą, z latarką w jednej ręce. Spacery z najbliższą osobą bez korzystania z technologii w międzyczasie były wtedy normalne, a teraz takie wyjątkowe, często niemożliwe.



Zaczęłam myśleć o tym wszystkim, kiedy nagle skończył się nam prąd (w Anglii w większości domów jest opcja doładowania prądu za pomocą kluczyka lub karty, doładujesz prąd lub gaz w każdym lokalnym sklepiku). Nagle nastała cisza. Wywietrznik w łazience przestał głośno huczeć, lodówka przestała wydawać dźwięki, które zazwyczaj wydaje kilka razy dziennie podczas "przesyłania" wody do pojemnika w zamrażarce, byśmy mieli ten luksus w postaci lodu w szklance ;) Wszystko ucichło, aż dziwnie się czuję. Trochę tak, jakbym była na jakiejś bezludnej wyspie, na której potrzebny jest tylko tlen. I właśnie wtedy pomyślałam sobie "ale ulga... a gdyby ta cisza została trochę dłużej?". Zaraz mieliśmy "doładować" prąd, bo jednak obiad trzeba zrobić i wody ciepłej nie ma. Ale akurat kawę sobie zrobiłam, więc piłam ją pomału i wsłuchiwałam się w ciszę. Oli wtedy spał. Nawet gdyby nie spał, moglibyśmy razem pobyć w tej ciszy. 




Oczywiście przed technologią nie uciekniemy - obiad zrobić trzeba, pranie też wypadałoby wstawić, kawę również chętnie wypijemy, no i nawet, jeśli zechcemy poczytać tę książkę, czasem potrzebne jest nam światło (ok, możemy zapalić świeczkę lub latarkę), [nie czytalibyście też mojego bloga ;)] - chyba, że wybierzemy się na biwak, o którym marzę od tamtego dnia, w którym skończył się prąd :)
Czytaj dalej »

2016-06-21

Pyszny i zdrowy makaron z buraczanym pesto.

Nie samymi ciastami i babeczkami człowiek żyje, czasem musi zjeść też coś pożywnego i zdrowego. Nie zawsze obiady są zaplanowane z kilkudniowym wyprzedzeniem, czasami zupełnie nie ma się pomysłu na obiad, a w lodówce ciągle to samo, czyli pomidor, ogórek, kurczak lub mielone. Potrzebujesz zmiany, czegoś innego niż zwykle, a zarazem prostego i szybkiego do przygotowania, bo dziecko "wisi" na Tobie od rana?
Często mam takie dni, kiedy nudzi mnie kotlet i ziemniaki, więc często zaglądam do internetu i eksperymentuję. Jeśli nie mam danego składnika, to albo pomijam (jeśli nie jest to główny składnik!), albo daję jakiś inny. Bardzo polubiłam gotowanie i od jakiegoś czasu szukam zdrowszych zamienników różnych produktów.
Danie, którę Wam dziś pokażę jest proste, pyszne i kolorowe :)

SKŁADNIKI:
500g makaronu spaghetti
3 buraki (ja kupiłam już ugotowane)
2 ząbki czosnku
1/2 szklanki orzechów włoskich (u mnie pistacje i migdały)
1/4 szklanki tartego sera grana padano (u mnie edan)
1/2 limonki
Oliwa z oliwek
Sól
Pieprz

PRZYGOTOWANIE:
W średnim garnku gotujemy wodę. Gdy zacznie wrzeć, wkładamy do niej buraki i gotujemy około 30 minut, aż staną się miękkie. Wyjmujemy buraki z wody i studzimy.
W tym czasie w osolonej wodzie gotujemy makaron do miękkości. Odcedzamy.
Buraki obieramy ze skóry, kroimy na mniejsze kawałki i przekładamy do blendera. Dodajemy czosnek i orzechy, oraz wyciśnięty sok z połówki limonki. Miksujemy. Dodajemy starty ser, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku. Jeśli masa jest zbyt gęsta, dodajemy oliwę z oliwem, by uzyskać pożądaną konsystencję.
Do ugotowanego makaronu dodajemy buraczane pesto i dokładnie mieszamy.

Przepis pochodzi ze strony Kuchnia Lidla.



Smacznego!

Czytaj dalej »